Budda doradza teiście





Glenn Wallis



Wierzyć, to nie chcieć wiedzieć, co jest prawdą

- Fryderyk Nietzsche


Czy w historii światowych religii lub we współczesnym religioznawstwie istnieje jakikolwiek temat, który mógłby nawet zbliżyć się do godności pozycji, jaka przyznana została dyskursowi o „Bogu”? Budda, w przeciwieństwie do dyscyplin akademickich, które się nim zajmują (buddologia, religioznawstwo), nie był przekonany, co do rzekomej ważności tej kwestii, i tym samym, przez całe życie wstrzymywał się przed zadawaniem pytań o istnienie „Boga”. Nie jest więc zaskoczeniem, że w tysiącach dialogów z różnego rodzaju rozmówcami, jakie zapisano w kanonie palijskim, Budda nigdzie nie formułuje niczego przypominającego spójnej odpowiedzi, jeżeli chodzi o kwestię teizmu. Sutta Tevijja ze zbioru Digha Nikaya (tekst 13), zawiera jednak wymowny zapis przedstawiający spotkanie Buddy z teistą.

W artykule zatytułowanym „Budda doradza teiście: interpretacja Sutty Tevijja (Digha Nikaya 13)”, przetłumaczyłem i przeanalizowałem istotne fragmenty tej sutty, i rozważyłem to, jakie światło mogłaby ona rzucić na stanowisko Buddy odnośnie kwestii, która nadal inspiruje tak wiele ludzkich działań, zarówno tych podnoszących na duchu, jak i tych monstrualnych w swoich skutkach.

Oto kilka fragmentów. Cały artykuł dostępny jest w formacie pdf (j. ang).

Technika jaką posługuje się Budda [aby „doradzić” swojemu partnerowi w rozmowie] wymaga trzech posunięć. Pierwsze, to wyeksponowanie problemu zasygnalizowanego przez rozmówcę, jako czegoś, co nie ma swojego odpowiednika w świecie – jak błędnie zakłada rozmówca – lecz jest czymś, co zakorzenione jest w nieprzemyślanej akceptacji przez rozmówcę pewnych sposobów posługiwania się językiem. Drugim posunięciem jest przekierowanie rozmówcy ku temu, co jest obecne i konstruktywne: ku jego aparatowi zmysłowemu. W końcu, Budda zaopatruje swojego rozmówcę w praktykę, dzięki której będzie mógł kultywować stan istnienia, który przybliży go do tego, co dotychczas przypisywał nieobecnej, nadprzyrodzonej istocie.

W wyniku nieprzerwanego dialogu, Budda pomaga swojemu rozmówcy wyklarować jego własną praktykę mówienia i myślenia w specyficznym teistycznym języku (to jest, języku, który zakłada nadprzyrodzoną sprawczość). Budda pomaga mu dostrzec to, że jego język zdominowany jest przez nieprecyzyjny uzus językowym, bezpodstawne twierdzenia i puste pojęcia; i co więcej, że taki język powoduje wikłanie się w złudzenia i nieuzasadnione oczekiwania. Kiedy pojawia się pewne zrozumienie natury tego języka, rozmówca może sam dostrzec, jak jego życie zostało zorientowane ku fałszywej obietnicy (nieba, zbawienia, zjednoczenia, itd.) - takiej, która nie posiada realnej możliwości bycia zrealizowaną w życiu, lecz zawsze pozostaje w obrębie konkretnej historii, która stworzona została przez jego język. Metoda Buddy służy w ten sposób temu, aby osiągnąć szerszy cel: by doprowadzić partnera w rozmowie ku samoświadomości. Tylko wtedy, kiedy rozmówca stanie się świadomy tego, co robi - mówiąc i myśląc za pomocą konkretnych pojęć - może naprawdę uwolnić się od wpojonych tendencji, i zacząć kultywować mądrość, główną dyspozycję osiąganą dzięki treningowi Buddy.

Co więcej, takie połączenie dialogicznej metody ze zwracaniem skrupulatnej uwagi na specyficzną pojęciową i afektywną dezorientację jednostki, ujawnia terapeutyczną naturę spotkań Buddy z innymi. Niepokój wyrażony w pytaniu rozmówcy w suttcie Tevijja, zostaje zmniejszony dzięki samemu dociekaniu Buddy. Pytanie rozmówcy, które zakorzenione było w ignorancji lub nie-wiedzy (avijja), przestaje wywierać wpływ. Lecz jeżeli dyskusja z Buddą przypomina coś w rodzaju leczenia rozmową, to nie dzieje się tak dlatego, że rozmówca został do czegokolwiek przekonany, powiedzmy, do jakiegoś logicznego czy konceptualnego błędu w swojej pozycji. Został uleczony raczej dzięki temu, że zwyczajnie ujrzał swoją pozycję po raz pierwszy. Zrozumienie swojej pozycji oznacza uzyskanie wglądu w przesłanki, przypuszczenia, psychologiczne zależności i emocjonalne zobowiązania, które były niepostrzeżenie zaszczepiane w tej pozycji od samego początku. Wgląd ten wyzwala rozmówcę od nieświadomej siły wywieranej przez kulturowo przyswojony obraz świata.

Technika Buddy jest zatem nieodłącznie związana z ostatecznym celem jego nauk. Dialogiczne spotkanie z Buddą przesycone jest tym samym 'aromatem', jaki posiada całość jego dhammy, mianowicie, wglądem i wyzwoleniem. W fakcie tym możemy dostrzec prawdopodobną przyczynę odrzucania przez Buddę możliwości zaprezentowania ogólnej krytyki teizmu – jak i czegokolwiek innego. Stojąca za tym przyczyna może być następująca: ogólnym teoriom i krytykom brak siły, aby demaskować afektywnie sugestywne praktyki, które działają za specyficznymi światotwórczymi strategiami, takimi jak posługiwanie się językiem, pojęciem i analogią.


Źródło: OVENBIRD