Przyroda






Przyroda



Michel Houellebecq


Nie zazdroszczę tym wszystkim idiotom, co w lesie
Umierają z zachwytu nad norą królika,
Gdyż przyroda jest brzydka, nieprzyjazna, dzika,
I żadnego przesłania nam, ludziom, nie niesie.

Z fotela Mercedesa jest zupełnie miło
Podziwiać te cudowne miejsca, te pustkowia,
Zmieniając delikatnie biegi w wozie, człowiek
Przemierza góry, rzeki i co by tam było.

Tuż za oknami lasy ślizgają się w słońcu
I stare znajomości widać jak na dłoni;
W głębi ich dolin jedno cudo drugie goni,
Nawet pewności siebie nabiera się w końcu.

Wysiadasz z samochodu i wpadasz w kłopoty.
Utykasz w środku jakiejś wstrętnej gmatwaniny,
Wszechświata nikczemnego, gdzie sensu ni krztyny,
Za to muchy i węże, chaszcze i wykroty.

Tęsknisz za parkingami, za pracą silnika
I za błyszczącą ladą przydrożnego bistra;
Jest późno. Coraz chłodniej. W dali księżyc błyska.
Las cię w swym śnie okrutnym powoli zamyka.

przełożył Maciej Froński




Komentarz (z perspektywy tego medytującego [Glenna Wallisa])

Przyroda nie jest naszym domem. Wbrew idealistycznym tęsknotom małpy z gatunku homo sapiens, przyroda nie jest naszym domem. Przyroda jest niczym. Przyroda nie jest nawet przyrodą. Jest tym, co nazywamy kamieniami i cierniami, muchami i wężami, nagromadzonymi z fantazją w halucynacyjną całość. Dołóżmy do tego krew i żyły vita vivum i neurony i mózgi i języki zapalające stratowulkany impulsu i myśli i słowa. Jeśli tylko chcemy, nazwijmy ten wybuch wigoru, który rozwija się w-przez-z-wraz ze świadomością „przyrodą”. Ale samo wydobycie z siebie dźwięku „przyroda” nie oswoi chaosu i nie uczyni go „domem”. Nie sprawi nawet, że stanie się przystankiem wytchnienia. „Przyroda” to nazwa kłębiącego się rozpadu. „Dom”, podobnie jak Raj i kraina Oz, to nazwa fantazji – pulsującej desperacką furią rodowej tęsknoty – o raju ludzkości.

Skąd możemy o tym wiedzieć? Spójrzcie tam dokąd wskazuje poeta i stamtąd zacznijcie. Skoro to czytacie, jeszcze musi być trochę czasu.



Źródło: OVENBIRD