Co oni mają takiego w sobie?





A może raczej na sobie, co tak przyciąga naszą uwagę, jak w przypadku tych dwóch religijnych specjalistów? Bo rozumiem, że każdy dostrzega to uderzające wręcz podobieństwo sympatycznego biskupa Ryczana i 78 patriarchy zen Seung Sahna, no może poza tym ekscentrycznym nakryciem głowy katolickiego dostojnika.  Przyglądając się powyższemu zestawieniu wizerunków tych dwóch panów (panów? przyznacie, że gender jest tu dość nieoczywisty?), przypomniałem sobie o dawnym wpisie, w którym padło pytanie: co właściwie sprawia, że buddyjscy nauczyciele wzbudzają u swoich uczniów tak wielkie zainteresowanie własną osobą? Choć dla wielu wyznawców odpowiedź na takie pytanie zdaje się być oczywista, niemniej nauki poznawcze ujawniają to, że te często intuicyjne wyjaśnienia opierają się na działaniu głębszych, naturalnych mechanizmów postrzegania, które często zawłaszczane są przez systemy religijne. Mechanizmy te działają niezauważone pod grubą warstwą „zdroworozsądkowych” opinii i racjonalizacji ludzi wierzących. Pierwotnie jednak nie miały nic wspólnego z celami, jakie od stuleci propagują znane nam doktryny religijne.