Protestancki buddyzm

Andrew Olendzki




Anagarika Dharmapala
'Protestancki buddyzm' to etykieta, którą początkowo w XIX w. opatrzone zostały pewne postępowe elementy w tradycji Theravādy na Sri Lance, a w bliższych nam czasach, modernistyczny buddyzm w tym kraju [USA] i na całym świecie. Czasami terminu tego używa się w sensie pejoratywnym, do pewnego stopnia uważa się, że ruch ten przesiąknięty jest orientalistycznymi i kolonialistycznymi postawami i towarzyszy historycznemu eurocentryzmowi, który zawiódł pierwszych zachodnich buddystów do podjęcia się zadania „ulepszania” tradycyjnych przejawów buddyzmu w Azji. Kolejnym zarzutem przeciwko protestanckiemu buddyzmowi jest jego tendencja do bagatelizowania, a nawet marginalizowania roli wyświęconej Sanghi.

Z drugiej strony, jest także wiele dobrego do powiedzenia o modernistycznych trendach we współczesnym buddyzmie i zastanawiam się, czy moglibyśmy znaleźć sposób na rehabilitację protestanckiego buddyzmu, tak aby zadowolić jego krytyków. Pierwszym decydującym krokiem w tym procesie jest uznanie tego, że w swoich najlepszych wcieleniach, nowe formy buddyzmu tworzone są raczej dzięki kreatywnym sposobom syntezowania znaczenia niż w wyniku podważania wierzeń czy praktyk innych. Inaczej mówiąc, chociaż nie jest w porządku twierdzenie, że inni rozumieją to nie tak jak trzeba i że taki jest prawidłowy sposób widzenia tych spraw, to jednocześnie całkowicie stosowne (a nawet naturalne) jest powiedzieć „Oto interesujący, nowy sposób rozumienia tych spraw i uważam go za wyjątkowo sensowny”.

Przyjrzyjmy się pewnym paralelom. W starożytnych Indiach bramini posiadali wyspecjalizowaną sakralną wiedzę o wedyjskich hymnach i byli jedynymi osobami wykwalifikowanymi do wykonywania rytuałów potrzebnych do zapewnienia pomyślności społeczności. Cały ruch śramaņów [wyrzeczeńców] był rebelią przeciwko tej uprzywilejowanej wiedzy braminów i Budda, jak inni wędrowni asceci, nauczał tego, że każdy może uzyskać bezpośredni dostęp do duchowej wiedzy poprzez praktykowanie medytacji i własnego rozumienia Dhammy. To podobnie jak protestanci w Europie pomijając Kościół, upoważnili ludzi do samodzielnego studiowania biblii i do wyciągania z tego swoich własnych bezpośrednich wniosków.

W ciągu dwudziestu pięciu wieków ortodoksyjny theravādyjski establishment wzrastał i rozwijał się w wielu buddyjskich krajach dzięki utrwalaniu tekstów palijskich i ich objaśnianiu w literaturze komentarzowej, takiej jak choćby autorstwa Buddhaghosy. Mnisi (i mniszki?) posiadali bezpośredni dostęp do nauk poprzez studiowanie języka palijskiego i praktykę medytacji, podczas gdy laikatowi pozostała rola wspierania monastycyzmu i praktykowanie szczodrości i etycznego postępowania. W XX w. pewni birmańscy nauczyciele zaczęli zachęcać ludzi świeckich do intensywnego praktykowania medytacji na dziesięciodniowych odosobnieniach, umożliwiając im tym samym bezpośrednie doznawanie wglądów będących wynikiem takiej praktyki. To jest jedna z form, w postaci której, buddyzm Theravādy został zaimportowany na Zachód, gdzie tego typu regularna praktyka medytacji stała się popularna wśród buddyjskich konwertytów.

Kolejną fazą rozwojową, która zyskała rozmach w ciągu XX w. były badania buddyjskich tekstów i języków, jak również przetłumaczenie całego kanonu palijskiego. Dobre wydania tych tekstów są teraz łatwo dostępne dla wszystkich w anglojęzycznym świecie, a ponadto w zasięgu ręki znajdują się pomoce do nauki języka palijskiego. Chociaż nie znaleźliśmy się jeszcze w punkcie, w którym Dhammapada dostępna jest w szufladzie każdego hotelowego pokoju, to z pewnością prawie każda księgarnia posiada teraz ofertę podstawowych buddyjskich pism, a sporo z nich dostępna jest za darmo przez internet. I ludzie je czytają.

Jednym z ważniejszych podstawowych buddyjskich wglądów stojących w tym samym szeregu z post-nowoczesnym światopoglądem, jest ten, który wskazuje na to, że świat znaczeń konstruowany jest na nowo w każdej chwili przez każdy indywidualny organizm ciała/umysłu. „Świat” nie jest „tam na zewnątrz”, lecz konstruowany jest w „tym długim na sążeń ciele”. Kiedy informacje dochodzą do różnych bram zmysłowych, a później przetwarzane są przez struktury naszego aparatu zmysłowego i funkcje naszych mentalnych zespołów [khandha], dopiero w wyniku tego kształtują się poglądy, o tym kim jesteśmy i jakiego rodzaju środowisko zamieszkujemy. Poglądy te są często błędne (zniekształcone przez ułudę, zaciemnione przez skalania i zanurzone w niewiedzy) lecz z całych sił w każdej chwili staramy się stopniowo wyklarować i pogłębiać nasze rozumienie. Proces ten wspomagany jest zarówno poprzez słuchanie Dhammy (lub w dzisiejszych czasach czytanie jej), jak i badanie jej znaczenia w osobistym medytacyjnym doświadczeniu.

Kiedy tak się dzieje, posiadanie bezpośredniego dostępu do nauk Buddy i bycie zachęcanym i wspomaganym w regularnej praktyce medytacji, może przynieść tylko dobre rezultaty. Nawet jeśli od czasu do czasu pojawią się jakieś niejasności, lepiej jest aktywnie badać znaczenie Dhammy przy każdej nadarzającej się sposobności niż pasywnie akceptować tradycje w ustalonej formie. Ile razy Budda powiedział „Słuchajcie uważnie, teraz przemówię …” i ile razy spotykamy wyrażenie „Oto są korzenie drzewa. Medytujcie!”

Aby uniknąć pułapek należy być ostrożnym. Nie koniecznie jesteśmy lepsi w rozumieniu tych nauk od wszystkich buddystów przed nami, tylko dlatego, że jesteśmy ludźmi nowoczesnymi, ludźmi Zachodu, humanistami czy dlatego, że piszemy na klawiaturach. Nie możemy zakładać, że kłopotliwe ustępy, przykładowo te o cudach, reinkarnacji i piekłach nie są „prawdziwe” i że my oczywiście, wiemy lepiej. Możliwe jest bowiem najwyższe poważanie dla tych wszystkich, którzy myślą odmiennie niż my, dla wszystkich tych, którzy odczytują te nauki inaczej niż my, i zwyczajnie powiedzenie w pewnym punkcie, że nie jesteśmy zdolni widzieć ich w taki sam sposób. Istnieje wielka różnica pomiędzy myśleniem inaczej niż inni i posądzanie innych o to, że są w błędzie.

Tak więc, wszelkimi sposobami starajmy się czytać te pisma bardzo uważnie i zobaczmy jak twórczo i z sensem możemy pozwolić naukom, które one zawierają prowadzić nas poprzez życie, chwila po chwili i kształtować nasz świat. Zaangażujmy się również w uważne badanie doświadczenia chwila po chwili i pozwólmy wglądom osiągniętym dzięki temu pogłębiać i inspirować nasze rozumienie. I jako część praktyki, pozostańmy bardzo czujni wobec naszych własnych postaw i upewnijmy się, że toksyny takie jak duma, nietolerancja czy uprzedzenie wobec opinii innych, nie wyciekną i nie wyjawią ile jeszcze pracy jest wciąż do wykonania. I nadal z poważaniem traktujmy i uczmy się od Starszych.







Źródło: Insight Journal 35:2011