Duchologia polska







Amatorom podróży w czasie polecam wywiad z Olgą Drendą, która w swojej właśnie wydanej książce opowiada o polskiej „widmowej dekadzie", czyli mniej więcej, dla uproszczenia, o okresie ciągnącym się od początku lat 80-tych do połowy lat 90-tych minionego stulecia. Fragment tego wywiadu przypomniał mi jeden z moich poprzednich wpisów, w którym starałem się przekonywać o związku pomiędzy kapitalistycznym duchem destrukcyjnej kreatywności a popytem na wszelakiego rodzaju duchowości wschodnie, z buddyzmem na czele - związek, który według mnie jest integralną częścią składową polskiej transformacji po roku 89. 

Choć to zjawisko wydaje się być raczej marginalne, dotyczące niewielkie grupy Polaków, to w szerszym ujęciu związek ten jest po prostu częścią psychoterapeutycznej kultury indywidualizmu, która ma za zadanie, jak świat długi i szeroki, racjonalizować i amortyzować skutki destrukcyjnego oddziaływania globalnego kapitalizmu. 

Owszem, w przeciwieństwie do mnie, Drenda, mówiąc o popycie na ezoteryką w Polsce, ma na myśli destabilizację okresu stanu wojennego - patrz fragment poniżej. Przyjmując jednak tezy takich badaczy jak choćby J. Sowa, można dosyć śmiało stwierdzić, że destrukcja, jaka wskutek poczynań reżimu Jaruzelskiego dokonała się w polskiej tkance społecznej po roku 81, stała się niejako preludium do późniejszej kreatywnej destrukcji kapitalizmu, jakiego Polacy zasmakowali po roku 89. Mówiąc innymi jeszcze słowy, destabilizacja geopolityczna końca lat 70-tych i wynikające z niej przesilenie stanu wojennego, wywołało polskiego ducha ezoteryki i Dharmy, który przez następujące po tych wydarzeniach dekady transformacji ustrojowej przeistocz się w pełni wykształcone bóstwo opiekuńcze kapitalizmu, którego widmowe refleksy są dzisiaj wszędobylskie w polskiej popkulturze. 



Analizuje pani w książce eksplozję szeroko rozumianej ezoteryki. Publikacje o paleoastronautach, astrologia, Kaszpirowski w telewizji – skąd się to bierze? Duchologiczna epoka objawia się w ten sposób?
Tak, choć korzenie tych zjawisk sięgają głębiej. Dziesięć lat przed Kaszpirowskim jest ojciec Klimuszko, o którym z atencją wypowiada się Ekspres reporterów. Zafascynowanie swoich znajomych jogą, medytacją, ezoteryką zauważa na początku lat 80. Miron Białoszewski. Więc wszystko to tak naprawdę zaczyna się w epoce stanu wojennego. To znane zjawisko w etnologii: okresy kryzysów i przesileń skutkują falą irracjonalizmu.