Ideologia dobrego samopoczucia






We Want Data! 2016 - Rachel Maclean




Pętla dobrego samopoczucia została wydana przez PWN. A o sprawie dowiaduję się z godnego polecenia wywiadu we wczorajszej Wyborczej z jej autorami, Carlem Cederstromem i Andre Spicerem. Godny polecenia to chyba mało powiedziane, wywiad jest doskonały! Szczególnie polecam tym wszystkim czytelnikom, którzy z niepokojem wyczuwają w sobie zaskakującą tendencje do przychylania się ku opiniom dziennikarzy "niepokornych" z polskiej prawicy, którzy z zawziętością od dawna piętnują "biegactwo i inne religie", czy tym czytelnikom, którzy przeglądając dołączone Wysokie Obcasyz prawdziwą irytacją patrzą na kolejne teksty opowiadające o dzielnych "skialpinistkach" czy innych ultramaratonistkach czerpiących siłę "jedynie z roślin".

Panowie Cederstrom i Spicer w przeciwieństwie do kpiącego redaktora Zdorta i innych mu podobnych tradycjonalistów prawicy, oferują nieco inną krytyczną optykę ideologii wellness, która, jak mniemam, może przypaść do gustu lewicującemu gronu czytelników Wyborczej. I tutaj pozwolę sobie przytoczyć krótki fragment:


Ta ideologia sprawia, że klasa średnia ma jeszcze jeden sposób na wyrażenie swojej przynależności. 

A.S.: Właśnie. Karmisz dziecko ekologicznymi warzywami nie tylko dlatego, że chcesz, żeby było zdrowe, ale także by zaznaczyć swoje miejsce w hierarchii. Z tym że samo dbanie o zdrowie już nie wystarczy. Dobrze jeszcze połączyć je z wyrażaniem obrzydzenia dla klasy niższej: "Zobaczcie, co oni jedzą! Te wszystkie słodkie napoje, ten cukier, tłuszcz!", "I te ich biedne, otyłe dzieci, zgroza!". Ta pogarda częściowo wyjaśnia, dlaczego klasa średnia ma dziś taką obsesję na punkcie dobrego samopoczucia i bycia fit. To sposób na podkreślenie swojej pozycji i wyższości.
C.C.: Uczucie obrzydzenia i ocena moralna są zresztą ze sobą ściśle powiązane. To, co nas odrzuca, uważamy za moralnie gorsze, złe. Dzisiaj to, co odrzuca tych, którzy kupili ideologię wellness, to ci, którzy są jej ofiarami.
Ja uważam, że zdrowie i klasa to naczynia połączone i ideologia dobrego samopoczucia tylko pogłębia przepaść między bogatymi a biednymi, między zdrowymi a niezdrowymi, bo opiera się na fałszywej przesłance, że każdy jest kowalem własnego losu.