Heurystyka - spekulatywny niebuddyzm





Postanowiłem usunąć kilka poprzednich wpisów, które bezpośrednio dotyczyły heurystyki spekulatywnego niebuddyzmu i umieścić je razem w jednym miejscu. Zatem na dzień dzisiejszy na stronie heurystyka” znaleźć można następujące terminy:

Aporetyczny dysonans
Aporetyczne dochodzenie
Brzuchomówstwo
Buddemy 
Buddysta
Buddyzm 
Decyzja
Deflacja postulatu
Destrukcja
Dewitalizacja charyzmy
Dharma
Duchowy narcyzm
Humofobia
Ideologiczna nieufność
Istotność wymogu rozczarowania
Krzywizna
Niezainteresowanie
Pragnienie
Protagonista
Przemianowanie postulatów
Przypadkowy wygnaniec
Pusta rzeczywistość 
Retoryki autoprezentacji
Stosowna bliskość
Taumaturgiczne schronienie 
Unieważnienie gwarancji 
Utrata zakotwiczenia
Wibrato
Woltaiczna sieć postulatów
Zakłócenie
Buddyjska zasada racji dostatecznej


(Szczegółowe omówienie powyższych terminów tutaj)



Alfabet x-buddyzmów ciągnie się praktycznie od a (jak w przypadku ateistycznego) do z (jak w przypadku zen). Rozdrobnienie oraz rozczepianie się jest czymś endemicznym dla wszystkich kulturowych form, zatem nic w tym dziwnego. Ani nie dziwi to, że wraz z XXI wiekiem i rozpowszechnianiem się internetu powstało wiele nowych form. W rezultacie na Zachodzie toczy się zagorzała debata odnośnie statusu i znaczenia tradycyjnych form buddyzmu. Nastrój „usychającego buddyzmu” unosi się nad niezliczonymi książkami, blogami i czasopismami. Niektórzy twierdzą, że szczegóły dotyczące tego, jak nowe formy będą się odróżniały od bardziej tradycyjnych form są ciągle opracowywane. Heurystyka ujawnia: to bez znaczenia. Ponieważ, w świetle heurystyki spekulatywnego niebuddyzmu, wszystkie formy x-buddyzmu – od najbardziej naukowo zamaskowanych, takich jak MBSR (redukcja stresu oparta na uważności) i „uważność” oraz najbardziej postępowe, agnostyczne, ateistyczne, świeckie, liberalne, po najbardziej religijne i konserwatywno-ortodoksyjne – są takie same. To co czyni je takimi samymi, to to, że wszystkie podlegają buddyjskiej decyzji, którą stanowi wymieszanie immanentnie danego świata, pustej rzeczywistości jako czasoprzestrzennej niestałości (samsara)/przygodności (patticcasamuppada) z jej transcendentnie przydaną gwarancją, Dharmą (normą). Buddyzm twierdzi, że oferuje nieodzowną, nadrzędną wiedzę dotyczącą istot ludzkich (tego co immanentnie dane). Jednak, aby tego dokonać w kategoriach przez siebie forsowanych (nieodzowność, nadrzędność), buddyzm musi wymieszać esencję swojej „tożsamości” (Dharmę) ze swoim własnym opisem „różnorodności” (czasoprzestrzennej niestałości/przyczynowej przygodności). Rezultatem tego reprezentacyjnego zapętlenia jest dokładnie to, co widzieliśmy na przestrzeni całej historii buddyzmu aż po chwilę obecną: urodzajne założenie o nieograniczonej prawomocności, które manifestuje się jako nieskończone powtórzenia „x-buddyzmu”. Buddyjskie potomstwo, to znaczy, wszystkie x-buddyzmy, replikują decyzyjną składnię, jakkolwiek modyfikowałyby i dopasowywały pojęcia podstawowego założenia. Spekulatywny niebuddyzm  nie jest zainteresowany działaniem w oparciu o to założenie, dokładnie dlatego, ponieważ postąpienie w ten sposób tworzyłoby kolejne powtórzenie x-buddyzmu. „Nie” jest z tego powodu synonimem odejmowania. Tym co odejmuje od buddyzmu – swojego obiektu badania – jest decyzja. Akt odejmowania przypomina przechylanie pionowej linii buddyzmu (dharmicznie zinwentaryzowany świat – Dharma axis) do pozycji horyzontalnej (świat-świat-świat aż do samego końca). Przy przechylaniu, obszar myśli zostaje zaśmiecony transcendentalnymi szczątkami Dharmy. Spekulatywny niebuddyzm uprząta nagromadzony nadmiar. Działając z poziomu otwartej przestrzeni, buddyzm, jako system postulatów odeskortowany zostaje na dyskusję toczącą się na Wielkiej Uczcie Wiedzy. Lecz tutaj musi skonfrontować się i poddać tym samym zasadom postępowania, jakie dotyczą wszystkich nauk oraz humanistyki. Buddyzm zostaje w ten sposób pozbawiony swojej arystokratycznej regencji i ulega demokratyzacji. Czy przetrwa? Czy buddyzm pozbawiony swoich dharmicznych insygniów dopasuje się do demokratycznego obywatelstwa wiedzy? Jak powiedzmy, pozbawione transcendentalnej gwarancji twierdzenia o vipassanie czy shikantazie jako specjalnych, faktycznie nadrzędnych eudajmonach, utrzymają się w konwersacji z psychologią poznawczą i neuronauką? Uwzględniając bezkresny katalog Dharmy, takim pytaniom nie ma praktycznie końca.

X-buddyzm” sygnalizuje ofiarnicze oderwanie od rzeczywistości. Jego retoryki autoprezentacji, czy to świeckie czy religijne lub jakiekolwiek inne, tworzą wielce ceremonialne przedstawienie, w czasie którego, pusta rzeczywistość zostaje rozerwana i jednocześnie zreperowana. Lecz ofiara oraz jej sakrament ograniczają się całkowicie do kręgu wypreparowanego przez sam x-buddyzm. Rzeczywistość pozostaje nietknięta. X-buddyzm nie ofiaruje żadnej wiedzy. Jest to forma halucynacyjnego pragnienia – sfabrykowanego pragnienia x-buddysty, by zrealizować wykreowaną przez sam x-buddyzm reperację świata.

Konkludując: x-buddyzm ÷ spekulatywny niebuddyzm = "Nic którego nie ma i nic które jest". 


Wreszcie:

Spekulatywny niebuddyzm jest wykroczeniem przeciwko buddyjskiej transcendencji – mrocznej zasłonie atawistycznej tęsknoty za wzniesieniem się ponad status małpy homo sapiens i ucieczką, bez szwanku, z pustej rzeczywistości. Spekulatywny niebuddyzm umożliwia zrozumienie buddyzmu na bardziej podstawowym poziomie niż pseudo-rozumienie nasączonego Dharmą buddyjskiego dyskursu. Życie spekulatywnego niebuddyzmu jest śmiercią buddyjskiego roszczenia do lustrzanego proroctwa. Rozkwita dzięki gwałtownemu zanikaniu dharmicznego dobra, a co za tym idzie, wszystkiego co chroni, konsoliduje lub gwarantuje korzyści pojedynczej osobowości. Śmierć transcendentnego roszczenia jest wykroczeniem ostatecznym, jest wyzwoleniem dumnej ludzkości od siebie samej na powrót ku ślepemu, piekielnemu wybrykowi słońca.