Zmuszeni aby wierzyć i bić pokłony?



Marta Moreno Muñoz 

Zastanawialiście się może kiedyś, dlaczego w większości buddyjskich rytuałów kładzie się tak wielki nacisk na dokładne, wręcz obsesyjne wykonywanie pewnych, zdawałoby się bezużytecznych i dziwacznych czynności? Nie myśleliście może, że te często kompulsywne działania są przewrotnym sposobem uwierzytelniania tożsamości i hierarchii władzy oraz źródłem, z którego bierze się tyle jawnego, jak i ukrytego cierpienia i przemocy w sanghach? Dlaczego powiedzmy, liczni wyznawcy namawiani są do tego, aby umartwiać się wykonując często tysiące monotonnych pokłonów, dlaczego nieprzygotowani deformują swoje kolana siedząc bez końca? Dlaczego obsesyjnie mantrują niezrozumiałe frazy? Dlaczego pozwalają cucić się nadużywanjącym keisaku sadystom? Dlaczego oddają się w ramiona pożądliwym mistrzom w trakcie rytualnych konganowych tête-à-tête? Wreszcie, dlaczego godzą się na to wszystko dobrowolnie, dodatkowo myśląc, że służy to jakiemuś „wyższemu” celowi, np. „Dharmie”, Naturze Buddy”, abstrakcyjnie pojmowanemu współczuciu” albo kolokwialnie rzecz ujmując „życiu takiemu, jakie naprawdę jest”? Mówią, że przyjmują "schronienia" ale co im faktycznie zagraża, gdzie czai się rzekome niebezpieczeństwo? Poniższy esej, bazujący na ewolucjonistycznym i poznawczym ujęciu religii daje namiastkę odpowiedzi na te i inne pytania.



Ateizm będzie zawsze mniej chodliwym towarem niż religia, wyjaśnia Pascal Boyer, ponieważ całe mnóstwo cech poznawczych predysponuje nas do wiary.

Czy religia jest wytworem naszej ewolucji? Już samo postawienie tego pytania powoduje, że wielu religijnych lub niereligijnych ludzi zaczyna się wzdrygać, choć każdy z nich z innego powodu. Niektórzy ludzie wierzący obawiają się, że zrozumienie procesów leżących u podstaw wiary może ją podważyć. Inni martwią się tym, że to co zostanie przedstawione jako część naszej ewolucyjnej spuścizny będzie interpretowane jako dobre, prawdziwe lub nieuniknione. Jeszcze inni zaś - zalicza się do tego grona wielu naukowców - zwyczajnie ignoruje całą tę kwestię, postrzegając religię jako coś infantylnego, niebezpiecznego i bezsensownego.

Niestety, takie reakcje utrudniają ustalenie okoliczności, jak do tego doszło i dlaczego, że myśl religijna jest tak powszechnie występującym zjawiskiem wśród ludzkich zbiorowości. Nie wspominając już o tym, jak szczególnie istotne jest zrozumienie tego faktu w obecnej atmosferze przesyconej religijnym fundamentalizmem. Zatem, zadając pytanie czy religia jest jedną z wielu konsekwencji posiadania specyficznego rodzaju mózgu, w jaki wyposażyła nas ewolucja, próbujemy wyjaśnić to, jakiego rodzaju religie pojawiają się naturalnie w ludzkich umysłach. Dzięki takiemu podejściu możemy badać wspólne cechy które charakteryzują religie, jakkolwiek pozornie byłyby one ze sobą niewspółmierne, a także ustalać powiązania pomiędzy religią oraz konfliktami etnicznymi. Wreszcie, możemy zaryzykować pytanie dotyczące tego, jakie realne perspektywy ma przed sobą ateizm.

Ukryte założenia

Ewolucjonistyczne i poznawcze podejście do religii rozwinęło się w ciągu minionych dziesięciu lat. Nie jest ono nastawione na identyfikację genu lub genów odpowiadających za religijne myślenie. Ani też nie wymyśla ono ewolucyjnych scenariuszy, które miałyby prowadzić do powstania religii takich, jakie znamy. Jest czymś o wiele bardziej wnikliwym. Stawia całkiem nowe hipotezy i stara się je przetestować. Pyta o to, jakie cechy ludzkiego charakteru są odpowiedzialne za to, że religia w ogóle istnieje i cieszy się tak wielkim powodzeniem. Lub o to, czy myśl religijna oraz zachowanie typu religijnego mogą być rozpatrywane jako część naturalnych ludzkich zdolności, takich, powiedzmy, jak te odpowiedzialne za tworzenie muzyki, systemów politycznych, rodzinnych relacji lub etnicznych koalicji. Odkrycia dokonywane przez psychologię poznawczą, neuronaukę, antropologię kulturową i archeologię dają całkiem realną nadzieję na zmianę naszego dotychczasowego postrzegania religii.

Jednym z ważnych dokonanych odkryć było to, że ludzie uświadamiają sobie tylko niektóre ze religijnych idei, które nimi kierują. To prawda, że mogą opisywać swoje wierzenia, takie jak te powiedzmy, że istnieje wszechmogący Bóg, który stworzył świat lub że duchy ukrywają się w lesie. Jednak jak dowodzi psychologia poznawcza, tego rodzaju jawnie dostępne wierzenia, zawsze współistnieją z całym zespołem ukrytych założeń, które, ogólnie rzecz biorąc, nie są dostępne dla świadomości.

I tak na przykład, przeprowadzane eksperymenty ukazują fakt, że większość ludzi posiada wysoce antropomorficzne oczekiwania względem bogów, bez względu na to, jak wyrażaliby oni swoje jawne wierzenia. Kiedy przedstawia się im opowieść, w której bóg zajmuje się kilkoma problemami jednocześnie, przyjmują to jako coś całkiem wiarygodnego, ponieważ generalnie, bogowie opisywani są jako istoty, które posiadają nieograniczone moce poznawcze. Przypominając sobie jednak tę opowieść chwilę później, większość ludzi powie, że bóg zajmował się jedną rzeczą, a zaraz potem zwrócił swoją uwagę ku innej. Ludzie bez zastrzeżeń przyjmują również to, że umysły ich bogów będą działały w dużym stopniu podobnie jak umysły ludzi, w oparciu o te same procesy percepcyjne, pamięciowe, rozumowania i motywacji. Tego rodzaju założenia są nieświadome i często nie licują z ich wierzeniami jawnymi.

Badania ukazały również to, że w przeciwieństwie do świadomych wierzeń, które różnią się szeroko w przypadku odmiennych tradycji, ukryte założenia są niezwykle do siebie zbliżone w różnych kulturach i religiach. Podobieństwa te mogą wypływać ze szczególnych cech ludzkiej pamięci. Eksperymenty sugerują, że ludzie zapamiętują najlepiej te opowieści, które zawierają kombinację sprzecznych z intuicją fizycznych możliwości (przechodzenie przez ściany lub natychmiastowe przemieszczanie się) i wiarygodnych ludzkich psychologicznych cech (percepcji, myśli, intencji). Zatem prawdopodobne jest to, że powodzenie jakim cieszą się w kulturze bogowie oraz duchy, jest efektem specyficznego funkcjonowania ludzkiej pamięci.

Ludzie od najwcześniejszych lat swojego życia mają również tendencję do zawiązywania i podtrzymywania relacji społecznych z najróżniejszymi niefizycznymi podmiotami. W przeciwieństwie do innych zwierząt stadnych, ludzie bardzo łatwo ustanawiają i podtrzymują związki z podmiotami znajdującymi się poza ich fizyczną sferą; przykładowo, hierarchie społeczne i koalicje przejściowo uwzględniają nieobecnych już członków. Ale na tym nie koniec. Począwszy od dzieciństwa, ludzie tworzą trwałe, stabilne i ważne związki z fikcyjnymi postaciami, wyobrażonymi przyjaciółmi, zmarłymi krewnymi, nieznanymi bohaterami i urojonymi partnerami. Te niezwykłe społeczne umiejętności ludzi, w przeciwieństwie do innych naczelnych, mogą być doskonalone poprzez ciągłe ich praktykowanie w relacjach z wyobrażonymi lub nieobecnymi partnerami.

Tylko mały krok dzieli tę zdolność tworzenia więzi z niefizycznymi podmiotami, od konceptualizowania duchów i bogów, którzy nie są ani widzialni, ani namacalni, lecz jednocześnie są społecznie zaangażowani. Może to również wyjaśniać fakt, dlaczego w wielu kulturach, przynajmniej niektóre podmioty z nadludzkimi mocami, w których istnienie wierzą ludzie, posiadają troski natury moralnej. Podmioty te często przedstawiane są jako te, które posiadają niczym nieograniczony wgląd w domenę czynów, które ludzie kojarzą z moralnością. Eksperymenty ujawniają, że o wiele bardziej naturalnym jest myślenie, że „bogowie wiedzą, że to ja ukradłem te pieniądze” niż „bogowie wiedzą, że na śniadanie jadłem kaszkę”.

Co więcej, religijne zachowania coraz lepiej tłumaczy nam neurofizjologia kompulsywnych zachowań tak u ludzi, jak i innych zwierząt. Zachowania te to najczęściej bardzo monotonne czynności, które wykonuje się pod wpływem wewnętrznej presji, nawet wtedy, kiedy większość z tych czynności nie posiada jasnych, możliwych do zaobserwowania efektów, tak jak w przypadku uderzania się w pierś trzykrotnie przy jednoczesnym powtarzaniu zestawu formułek. Zrytualizowane zachowania pojawiają się również u pacjentów z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi oraz w rutynowych czynnościach małych dzieci. W takich kontekstach, najogólniej, rytuały powiązane są z myślami dotyczącymi nieczystości i oczyszczania, niebezpieczeństwa i ochrony, oraz wymagają używania konkretnych kolorów, liczb lub kreowania bezpiecznego i uporządkowanego środowiska.

Wiemy też, że ludzkie mózgi wyposażone są w zestaw obwodów bezpieczeństwa i ostrożności, które służą zapobieganiu potencjalnym niebezpieczeństwom, takim jak drapieżniki lub skażenia. Obwody te uruchamiają specyficzne zachowania, takie jak mycie i baczne obserwowanie swojego otoczenia. Kiedy systemy te wchodzą na wyższe obroty, wtedy powoduje to obsesyjno-kompulsywną patologię. Religijne wypowiedzi dotyczące czystości, zanieczyszczenia, ukrytego niebezpieczeństwa ze strony czyhającego diabła, mogą również stymulować te obwody i przez to czynić rytualne środki ostrożności (czyszczenie, sprawdzanie, wytyczanie sakralnej przestrzeni) intuicyjnie atrakcyjnymi.

Wreszcie, badania psychologi ewolucyjnej i społecznej ukazują specyficznie ludzkie zdolności koalicyjne, które mają przemożny wpływ na religię. Ludzie są wyjątkiem pośród zwierząt, jeśli chodzi o podtrzymywanie wielkich, stabilnych koalicji niespokrewnionych ze sobą osobników, mocno związanych wskutek wzajemnego zaufania. Wszystko to dzięki wytworzonych w toku ewolucji specjalnych narzędzi poznawczych. To dzięki nim wiemy dzisiaj jak oceniać wiarygodność innych. Możemy przypominać sobie epizody wspólnego działania i na podstawie tego wnioskować, jakim charakterem cechują się inni ludzie. Potrafimy emitować i rozpoznawać kosztowne, trudne do zafałszowania sygnały potwierdzające oddanie danej sprawie.

To za sprawą tej właśnie koalicyjnej psychologii możliwe jest angażowanie się w religię w sferze publicznej. Kiedy ludzie deklarują swoją przynależność do konkretnego wyznania, skłaniają się ku twierdzeniom dla poparcia których nie mają faktycznie żadnych dowodów, a które traktowaliby jako coś zupełnie niestosownego czy wręcz śmiesznego, gdyby przyszło im oceniać obce im religijne grupy. Są to sygnały gotowości przyjęcia norm grupy, które nie wynikają z żadnych innych powodów niż te, że są to dokładnie normy tej własnie grupy.

Bufor poznawczy

Czym więc jest religia, adaptacją czy produktem ubocznym ewolucji? Być może pewnego dnia znajdziemy nieodparte dowody na to, że to raczej zdolność do formowania religijnych myśli, a nie 'religia' w swojej współczesnej formie socjopolitycznych instytucji, umożliwiła adaptację naszym przodkom. Póki co, dane wspierają nieco bardziej ostrożną konkluzję: religijne myśli zdają się być właściwością wyłaniającą się z naszych standardowych zdolności poznawczych.

Innymi słowy, religijne pojęcia i czynności zawłaszczają nasze zasoby poznawcze, podobnie jak czyni to muzyka, sztuki wizualne, kuchnia, polityka, instytucja gospodarcze i moda. Zawłaszczenie to dokonuje się dlatego, ponieważ religia dostarcza pewną formę tego, co psychologowie nazwaliby bodźcem supramaksymalnym. Tak jak sztuka wizualna jest bardziej symetryczna i jej kolory są bardziej nasycone niż to, co powszechnie spotyka się w przyrodzie, podobnie religijne podmioty są wysoce uproszczonymi wersjami nieobecnych podmiotów ludzkich, a religijne rytuały są wysoce wystylizowanymi wersjami procedur ostrożności. Do zawłaszczania dochodzi również dlatego, ponieważ religie ułatwiają wyrażanie pewnych zachowań. Tak jak w przypadku angażowania się w działalność grupy, która staje się o wiele bardziej wiarygodna, kiedy definiuje się poprzez akt akceptowania dziwacznych lub niejasnych wierzeń.

Zatem nie powinniśmy starać się lokalizować jakiegoś unikalnego miejsca, z którego wywodzi się religia, ponieważ religia nie posiada unikalnej domeny w ludzkich umysłach. Zróżnicowane systemy poznawcze radzą sobie z reprezentacjami nadprzyrodzonych podmiotów, zrytualizowanymi zachowaniami, oddaniem się grupie itd., podobnie jak kolory i kształty przetwarzane są przez różne części systemu wizualnego. Innymi słowy, to co czyni pojęcie boga przekonującym, nie jest tym, co czyni rytuał intuicyjnie pociągającym lub tym, co czyni zasadę moralną czymś oczywistym. Większość współczesnych, zorganizowanych religii prezentuje się jako pakiet, który integruje wszystkie te odmienne od siebie elementy (rytuał, moralność, metafizykę, społeczną tożsamość) w jedną spójną doktrynę i praktykę. Ale to czysta reklama. Domeny te pozostają czymś oddzielnym w obrębie ludzkiego postrzegania. Dowody wskazują na to, że umysł nie posiada pojedynczego obwodu wierzeniowego, lecz wielką ilość odrębnych obwodów, które przyczyniają się do tego, że religijne twierdzenia są czymś dość naturalnym dla wielu ludzi.

Odkrycia wyłaniające się z ewolucjonistyczno-kognitywnego podejścia rzucają wyzwanie centralnym dogmatom większości ugruntowanych religii. Po pierwsze, poglądowi, że ich konkretne wyznanie różni się od wszystkich innych (rzekomo fałszywych) wiar; po drugie, że to tylko w wyniku niezwykłych wydarzeń czy faktycznej obecności nadprzyrodzonych podmiotów, powstały idee religijne. Wręcz przeciwnie, dziś wiemy, że wszystkie wersje religii oparte są na ukrytych założeniach, i że wszystko co potrzebne jest do wyobrażenia sobie nadprzyrodzonych podmiotów, znajduje się w normalnych ludzkich umysłach przetwarzających informacje w jak najbardziej naturalny sposób.

Wiedza, a nawet akceptowanie tych konkluzji prawdopodobnie nie podkopie religijnego zaangażowania. Niektóre formy religijnego myślenia zdają się być ścieżką najmniejszego oporu dla naszych systemów poznawczych. Z drugiej zaś strony, niewierzenie jest generalnie wynikiem zamierzonej, wymagającej wysiłku pracy przeciwstawiającej się naszym naturalnym poznawczym predyspozycjom – to zdecydowanie nie jest łatwa do propagowania ideologia.